sobota, 30 kwietnia 2016

Jedzenie nie przed snem naprawdę działa. W tym sensie że ma się po tym sny....z tym czy można od tego przytyć: nie wiem.



Nie pamiętam całego snu, pare godzin po przebudzeniu udało mi sie przypomnieć kilka scen.


Byłam w pewnym pokoju w domu babci i mojego wujostwa, w kuchni. Nie pamiętam dlaczego to robiłam, chociaz wydaje mi się że miałam jakiś powód. Może ktoś chciał strzelić do mnie, albo po prostu miałam taki kaprys, chciałam to zrobić, wiec zrobiłam. Nie wiem, sny żądzą się swoimi prawami.
Miałam w ręku strzelbe w stylu dubeltówki, ale z krótsza lufą. ładowało się ją dużymi czerwonymi nabojami. Każdy nabój dawał dwa strzały. Miałam dwa takie naboje i strzeliłam cztery razy. Były ze mna w pokoju osoby, ale strzelałam w podłoge. Strzały były głośne, ale nie na tyle aby np ogłuszyć. Wyszłam z domu, a tam babcia bardzo poważna powiedziała: "Cóżeś ty zrobiła?" - skojarzyłam że miała na myśli że ich zabiłam. Nie pamiętam czy coś odpowiedziałam, a jeśli tak to wymamrotałam że ich nie zabiłam.

Nie wiem czy to osobny sen czy kontynuacja powyższego. Stałam przed domem, na chodniku. Miałam z tamtąd widok na łąke, która była za podwurkiem, i las, za łąką. Brama oddzielająca łake i posesje była otwarta, a cały teren był zalany (łaka i podwórko), ja stałam na suchym chodniku, ktoś był tam ze mną, wydaje mi się że karina, lub natalia. Unosiły się na wodzie, i z daleka wyglądały na ciała. Płynęły z łąki, bardzo szybko, unosiły sie na niewielkich falach, chociaz nie pamietam wiatru. Kiedy były juz prawie pod naszymi nogami karina lub natalia powiedziała że to lalki. Ja odpowiedziałam że to manekiny. Klatki piersiowe miały obciągnięte białym materiałem, lub były w tym miejscu wypchane. Był jeden cały manekin i głowa. Na łące pod lasem zobaczyłysmy ich więcej. Pływały na wodzie, popedzane przez jakijs ludzi jak owce lub krowy. Pilnowali aby sie nie oddzielały - ich stadko manekinów. Te z naszego podwórka dołączyły do nich.



 Więcej nie pamiętam.